Jest godzina 18.15,a ja nadal na niego czekam. Nagle usłyszałam klakson.
-Mamo! Wychodzę!-krzyknęłam
-Gdzie ty się wybierasz?-zapytała
-No po prostu wychodzę.-powiedziałam
-Ale ja zaraz idę do pracy, musisz zająć się Carly. Przecież obiecałaś.
-Jaaa...-jęknęłam-Carly ubieraj buty, wychodzimy!-krzyknęłam
Po chwili mała była gotowa, więc wyszyłyśmy. Chłopak siedział na motorze, podeszłam i powiedziałam:
-Muszę się nią zająć, więc chyba musimy iść na plac zabaw.
Chłopak zaparkował motor pod moim domem.
-Cześć.-kucnął i powiedział do mojej siostry
-Hej-odpowiedziała nieśmiało i schowała się za moimi nogami
Złapałam Carly za rękę i poszliśmy w stronę pobliskiego placu zabaw. Przez całą drogę byłam bardzo ciekawa tego, co mi on powie. Gdy Carly zobaczyła huśtawki, puściła moją rękę i zaczęła biec. Natomiast my usiedliśmy na ławce.
-Więc, o co chodzi?-zapytałam z niecierpliwieniem
-Carly, to twoja przyrodnia siostra.-oznajmił
-No tak, bo mamy innych ojców.-powiedziałam
-A wiesz, kto jest jej ojcem?
-Tak, były chłopak mojej mamy.
-A wiesz kto jest twoim ojcem?
-Moim ojcem?-powtórzyłam pytanie-Mój ojciec nie żyje...
-Kto ci tak powiedział?!-zapytał zdenerwowany
-Yy, no moja mama... No ale mów co mi chciałeś powiedzieć.
-No dobra. Ja mam na imię Adrian, mam 19 lat i jestem z Las Vegas. Mam tam takiego bardzo dobrego przyjaciela...-mówił, ale Carly mu przerwała
-Cher, co to jest kaloria?-zapytała, gdy do nas podbiegła
-Kaloria, to taki potwór, który mieszka w szafie i każdej nocy zaszywa twoje ubrania, aż pewnego dnia się po prostu w nie nie mieścisz.-odpowiedział jej ten chłop... to znaczy Adrian, na co wybuchłam śmiechem.
Carly wróciła do zabawy.
-No mów dalej.-powiedziałam
-Aaa, i tam mam bardzo dobrego przyjaciela, na imię ma Josh. Ma 35 lat. Kiedyś był bardzo zakochany w pewnej dziewczynie, miał wtedy 20 lat, a ona 16. To była szalona miłość. Kłócili się o byle co, ale jedno wiedzieli na pewno, nie mogli bez siebie wytrzymać. Ta dziewczyna nienawidziła swojej matki. Podczas jednaj z kłótni wzięła nóż i... ją zabiła.-przerwał aby połknąć ślinę.-Ale ten mój przyjaciel tak bardzo ją kochał, że wziął winę na siebie. Zmazał z noża jej ślady palców. Sąd skazał go na 15 lat pozbawienia wolności. Jakieś 4 miesiące temu wyszedł.
-A co tą dziewczyną?-zapytałam
-Wyjechała, nie skończyła szkoły. Ani razu nie odwiedziła go w więzieniu. Przez te 15 lat jego miłość, przerodziła się w nienawiść. Ale on nie chce się zemścić, po prostu chce jej odebrać coś co po części należy do niego. A mianowicie. Ostatni dowiedział się, że ona 15 lat temu urodziła dziecko. Córkę.-spojrzał na mnie
Nagle mnie olśniło. nie musiał dalej mówić. Domyśliłam się, że chodziło o mnie. To była opowieść o moich rodzicach.
-Ale kim ty jesteś?-dopytywałam się
-Josh poprosił mnie abym się czegoś o tobie dowiedział. Jak wyglądasz, co lubisz, z kim się zadajesz. I miałem też ciebie chronić.-powiedział, a ja go mocno przytuliłam
-Ty nie powinnaś mnie poznać. Miałem być dyskretny, a tu nagle...-nie dokończył
-Co jest?
-Zniszczyłem ci przyjaźń i chłopak w którym się zakochałaś nie chce z tobą gadać...
-Dobra. Nie ważne. więc to nie prawda, że mój ojciec nie żyję. To tylko moja matka tak mówiła?-upewniłam się
Adrian twierdząco kiwnął głową.
-Ale z niej frajerka. On się poświęcił dla niej i zmarnował 15 lat życia, a ona uciekła z Las Vegas do Londynu i nie powiedziała nawet, że jest w ciąży? Teraz to ja ją zniszczę...
-Nie! Cher. Ty nie miałaś nic o tym wiedzieć.
-Ale się dowiedziałam i tego tak nie zostawię.
Nagle podbiegła do nas Carly.
-Zimno mi, wracajmy do domu-powiedziała
Wstaliśmy z ławki. Cała zdrętwiałam.
-Chcesz moją bluzę?-zapytał się Adrian Carly
-Nie, blee.-odpowiedziała, a my się zaśmialiśmy. Ja w jej wieku też nie akceptowałam chłopaków, wstydziłam się ich.
Adrian odprowadził nas pod dom.
-Może wejdziesz?-zapytałam
-Nie, nie chce.
-No chodź. Mama w pracy.-przygryzłam dolną wargę.
-Nie, naprawdę, nie. Może jutro. Teraz już muszę iść.-odpowiedział
-No dobra, to idź.
Adrian odszedł trzy kroki.
-Nie pożegnasz się ze mną?-zapytałam słodko
Chłopak uśmiechnął się. Podeszłam do niego i wskoczyłam mu na ręce. Nogi oplotłam wokół jego tali, a ręce trzymałam na ramionach. Wtedy złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Świetnie całował. Chociaż go nie znałam, bardzo go lubiłam. Kiedy się odkleiliśmy od siebie, powiedziałam:
-Dziękuję, że mi o tym wszystkim powiedziałeś. Gdyby nie ty, to przez całe życie żyłabym w kłamstwie.
Adrian uśmiechnął się do mnie, wsiadł na swój motor i odjechał. Natomiast ja weszłam do domu. Jak co wieczór zapisałam w pamiętniku:
To nie mieści mi się w głowie. Moja mama powiedziała mi, że mój ojciec nie żyje. A okazało się, że to moja babcia nie żyje, bo moja matka ją zabiła, a on wziął winę na siebie. Nie wiem co o tym myśleć. Jak ona wróci z pracy to tak jej nagadam... Jak śmiała mnie okłamywać? Jak mogła kogoś zabić i to WŁASNĄ MATKĘ!!! Ciekawe czy miała wyrzuty sumienia.
cześć. Trochę zmieniłam strategię. Skoro tylko dwie osoby czytają, to już mi nie zależy. Ale pisać nadal będę. Nie dla was. Tylko dla siebie. Nie zależy mi na komentarzach. Piszę, bo to lubię, podoba mi się to.
Kamila ;*
sobota, 8 września 2012
niedziela, 2 września 2012
Rozdział 10
Jak zawsze rano idąc do szkoły szłam po Emily. Nawet nie musiałam pukać, bo dziewczyna szybko wybiegła i mocno mnie przytuliła.
-Co ci jest?-zapytałam zdziwiona
-Ważne, że Tobie nic nie jest. Wczoraj tak bez słowa wyszłaś z imprezy. Myślałam, że coś się stało.
-aaaaa, przepraszam. Zapomniałam powiedzieć, że wychodzę. Źle się poczułam-skłamałam
Nie chciałam mówić Emily o tym co się wczoraj wydarzyło.
Gdy doszłyśmy do szkoły, nie wiedziałam nigdzie Chrisa.
-Cher, dzisiaj sprawdzian!-krzyknęła do mnie
-Omfg! Zapomniałam. Będzie pierwsza pała z matmy!
Szybko wyciągnęłam książkę i próbowałam coś zapamiętać. Nagle zadzwonił dzwonek. Kobieta jak zwykle musiała być punktualna.
45 minut później
Całe szczęście, że test był z odpowiedziami a,b,c. Może będzie trója ;/ Na przerwie poszłam do mojej szafki. Nagle zobaczyłam Chrisa.
-Chris!-krzyknęłam, ale on chyba mnie nie zauważył i wyszedł na podwórko. Poszłam za nim
-Chris, zaczekaj!-krzyknęłam drugi raz
Podbiegłam do niego.
-Co ci jest?-zapytałam
-Co mi jest?!-zapytał chamsko
-Nic nie rozumiem...-powiedziałam, próbując sobie coś przypomnieć
-Aż taka głupia jesteś?
-Uważaj na słowa!-krzyknęłam
Chłopak wyciągnął telefon i pokazał mi zdjęcie. Niestety, nie było to najlepsze zdjęcie. Otóż na nim całowałam się z tym "kimś". Na górze było napisane "Od: Bella:*". Wkurzyłam się.
-Ale o co ty masz do mnie pretensje? Przecież nie jesteśmy parą.-broniłam się
-Żałosna jesteś.-powiedział z sarkazmem i poszedł dalej
-Ten chłopak na zdjęciu przynajmniej nie jest boi dupą!-krzyknęłam za nim, a połowa szkoły spojrzała na mnie. Teraz chciałam zrobić tylko jedno. Skopać dupę Belli. Nagle zobaczyłam ją. Stała pod drzewem z Kim. Podeszłam do niej.
-Co ty do cholery zrobiłaś?!-krzyczałam
-Nie wiem o czym mówisz-powiedziała bawiąc się włosami
-Nie udawaj głupszej niż jesteś! Jak mogłaś, przecież się przyjaźnimy!
-Poprawka. Przyjaźniłyśmy się. Od kiedy Chris tu zamieszkał nie masz dla mnie czasu. Ty świetnie się bawisz, a ja cierpię.
-O czym ty mówisz?
-Myślałaś, że tylko ty będziesz miała Chrisa dla siebie? Ogarnij się. Leci na niego większość dziewczyn ze szkoły.
-Ty głupia szmato!-krzyknęłam, po czym nie wytrzymałam i pociągnęłam ją za włosy, aż ta upadła na ziemię.
-Cher, przestań!-wrzasnęła Kim, a wkoło nas zebrało się kilku uczniów.
-A wiesz co? Nie będę marnowała czasu na Chrisa. To zwykły pedał, nawet nie umie się całować.-powiedziałam, następnie z resztką honoru odeszłam.
Nie wytrzymałabym w szkole z nimi, więc poszłam do domu. Pewnie miałam wpisaną ucieczkę z lekcji. Ale to było najmniejszym problemem.
Drogi pamiętniczku:
Dlaczego tak jest, że przez jeden głupi błąd straciłam wszystko. Przyjaciółki, chłopaka w którym siue zakochałam... nie raczej zauroczyłam. A może tak miało być. Bo skora Bella okazała się być wredną suką, to dlaczego miałam się z nią przyjaźnić? a co do Chrisa, to ja jestem bardziej męska od niego. Może i buźkę to ma ładną, ale nic po za tym...
Nagle ktoś do mnie zadzwonił. Nieznany numer.
-Halo?-odebrałam
-Wpadnę po ciebie dzisiaj o 16.-powiedział
-Kto mówi?
-No właśnie, pora żebyś się dowiedziała.
Domyśliłam się, że to ten chłopak.
-Dobra, czekam.-powiedziałam, po czym uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy.
-Co ci jest?-zapytałam zdziwiona
-Ważne, że Tobie nic nie jest. Wczoraj tak bez słowa wyszłaś z imprezy. Myślałam, że coś się stało.
-aaaaa, przepraszam. Zapomniałam powiedzieć, że wychodzę. Źle się poczułam-skłamałam
Nie chciałam mówić Emily o tym co się wczoraj wydarzyło.
Gdy doszłyśmy do szkoły, nie wiedziałam nigdzie Chrisa.
-Cher, dzisiaj sprawdzian!-krzyknęła do mnie
-Omfg! Zapomniałam. Będzie pierwsza pała z matmy!
Szybko wyciągnęłam książkę i próbowałam coś zapamiętać. Nagle zadzwonił dzwonek. Kobieta jak zwykle musiała być punktualna.
45 minut później
Całe szczęście, że test był z odpowiedziami a,b,c. Może będzie trója ;/ Na przerwie poszłam do mojej szafki. Nagle zobaczyłam Chrisa.
-Chris!-krzyknęłam, ale on chyba mnie nie zauważył i wyszedł na podwórko. Poszłam za nim
-Chris, zaczekaj!-krzyknęłam drugi raz
Podbiegłam do niego.
-Co ci jest?-zapytałam
-Co mi jest?!-zapytał chamsko
-Nic nie rozumiem...-powiedziałam, próbując sobie coś przypomnieć
-Aż taka głupia jesteś?
-Uważaj na słowa!-krzyknęłam
Chłopak wyciągnął telefon i pokazał mi zdjęcie. Niestety, nie było to najlepsze zdjęcie. Otóż na nim całowałam się z tym "kimś". Na górze było napisane "Od: Bella:*". Wkurzyłam się.
-Ale o co ty masz do mnie pretensje? Przecież nie jesteśmy parą.-broniłam się
-Żałosna jesteś.-powiedział z sarkazmem i poszedł dalej
-Ten chłopak na zdjęciu przynajmniej nie jest boi dupą!-krzyknęłam za nim, a połowa szkoły spojrzała na mnie. Teraz chciałam zrobić tylko jedno. Skopać dupę Belli. Nagle zobaczyłam ją. Stała pod drzewem z Kim. Podeszłam do niej.
-Co ty do cholery zrobiłaś?!-krzyczałam
-Nie wiem o czym mówisz-powiedziała bawiąc się włosami
-Nie udawaj głupszej niż jesteś! Jak mogłaś, przecież się przyjaźnimy!
-Poprawka. Przyjaźniłyśmy się. Od kiedy Chris tu zamieszkał nie masz dla mnie czasu. Ty świetnie się bawisz, a ja cierpię.
-O czym ty mówisz?
-Myślałaś, że tylko ty będziesz miała Chrisa dla siebie? Ogarnij się. Leci na niego większość dziewczyn ze szkoły.
-Ty głupia szmato!-krzyknęłam, po czym nie wytrzymałam i pociągnęłam ją za włosy, aż ta upadła na ziemię.
-Cher, przestań!-wrzasnęła Kim, a wkoło nas zebrało się kilku uczniów.
-A wiesz co? Nie będę marnowała czasu na Chrisa. To zwykły pedał, nawet nie umie się całować.-powiedziałam, następnie z resztką honoru odeszłam.
Nie wytrzymałabym w szkole z nimi, więc poszłam do domu. Pewnie miałam wpisaną ucieczkę z lekcji. Ale to było najmniejszym problemem.
Drogi pamiętniczku:
Dlaczego tak jest, że przez jeden głupi błąd straciłam wszystko. Przyjaciółki, chłopaka w którym siue zakochałam... nie raczej zauroczyłam. A może tak miało być. Bo skora Bella okazała się być wredną suką, to dlaczego miałam się z nią przyjaźnić? a co do Chrisa, to ja jestem bardziej męska od niego. Może i buźkę to ma ładną, ale nic po za tym...
Nagle ktoś do mnie zadzwonił. Nieznany numer.
-Halo?-odebrałam
-Wpadnę po ciebie dzisiaj o 16.-powiedział
-Kto mówi?
-No właśnie, pora żebyś się dowiedziała.
Domyśliłam się, że to ten chłopak.
-Dobra, czekam.-powiedziałam, po czym uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy.
***
Dobra, już teraz mogę zdradzić, że w następnym rozdziale wszystko przestanie być tajemnicą. i rozdział będzie dłuższy. Wstawię ten rozdział dopiero kiedy będzie 5 komentarzy od pięciu osób. Przepraszam, że tak robię, ale chcę zobaczyć, czy ktoś to czyta.
i zapraszam na moje drugie opowiadanie:
http://i-was-young-girl.blogspot.co.uk/
Kamila :*
Dobra, już teraz mogę zdradzić, że w następnym rozdziale wszystko przestanie być tajemnicą. i rozdział będzie dłuższy. Wstawię ten rozdział dopiero kiedy będzie 5 komentarzy od pięciu osób. Przepraszam, że tak robię, ale chcę zobaczyć, czy ktoś to czyta.
i zapraszam na moje drugie opowiadanie:
http://i-was-young-girl.blogspot.co.uk/
Kamila :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)