piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 9

-Ale będzie fajnie.-skakałam z radości
-Też się cieszę, ale zachowaj energie na wieczór-uspokajała mnie Emily.
Otóż w dzisiejszy piątkowy wieczór zamierzamy zaszaleć. Chłopcy zaprosili nas do jednego z najlepszych klubów w Londynie.
-Jak myślisz co założyć? Nie chcę wyglądać za elegancko, ale tez nie chcę wyglądać normalnie.-mówiłam do Emily. Po naprawdę długich namysłach ubrałam się w to :
Zdjęcie: wróciłam :D. /An.
a Emily w to:
Zdjęcie: :). /An.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Byłam pewna, że to chłopcy. Przygotowane zeszłyśmy na dół i otworzyłyśmy drzwi.
-Jej, ale ładnie wyglądacie.-powiedzieli witając się, a my zarumieniłyśmy się.
-Mamo! Wychodzę! Będę późno!-krzyknęłam zamykając drzwi
Po 20 minutach byliśmy już na miejscu. Z daleka było słychać głośną muzykę.  Sądziłam, że ochrano poprosi nas o dowody, jednak oni bez gadania wpuścili nas. Po wejściu ujrzałam kilkadziesiąt świecących na różne kolory lamp. i jeszcze więcej ludzi tańczących. Bez wahania chwyciłam Emily za rękę i poszłyśmy na sam środek parkietu. Bawiłyśmy się cudownie. Po chwili dołączyli do nas chłopcy. Akurat leciała piosenka You and I - kalwi i remi. Tańczyłam jak szalona. Dobry sposób na odreagowanie. Potem podeszłam do Chrisa i krzyknęłam mu do ucha:
-Idę do toalety!-po czym poszłam w stronę korytarza.
Nagle poczułam, że ktoś mocno łapie mnie za rękę. Gwałtownie się odwróciłam i zobaczyłam obcego kolesia.
-Puści mnie!-krzyknęłam, jednak on nawet nie zareagował.
-Wiesz co? Miałem wizję.-mówił
-Jaką?-zapytałam z ciekawości
-Że kochaliśmy się w kibelku.-odpowiedziałam przyciągając mnie do siebie
-Zostaw mnie!-krzyczałam wyrywając się
Niespodziewanie usłyszałam znajomy głos.
-Zostaw ją!-krzyknął
Mężczyzna gwałtownie mnie popchnął, a ja wylądowałam na podłodze. Oczy zasłoniłam rękę. Słyszałam tylko odgłosy uderzeń, a potem głośny huk.
-Ni ci nie jest?-zapytał znajomy głos
Otworzyłam oczy i ujrzałam... ujrzałam ... Sama nie wiem kogo ujrzałam. Wiedziałam, że go kojarzę, tylko nie pamiętałam skąd. Chłopak podał mi rękę. Bez wahania chwyciłam ją i wstałam.
-Wszystko dobrze.-odpowiedziałam, po czym mocno się w niego wtuliłam. Poczułam się tak bezpiecznie i przyjemnie. Potem jeszcze raz spojrzałam na jego twarz. Uśmiechał się, pokazując słodkie dołeczki w policzkach. Źrenice powiększyły się tak, że prawie nie było widać jego ślicznych brązowych oczy. Nasze twarze przybliżały się do siebie. Spojrzałam na jego usta i delikatnie je musnęłam. Chłopak odpowiedział na mój pocałunek. Po chwili zmienił się on z niewinnego cmoknięcia w czuły i namiętny pocałunek. Nie potrafię opisać co wtedy czułam. Ale to było cudowne. Rękoma bawiłam się jego włosami. A on złapał mnie w tali i przyciągnął mnie do siebie. Nagle się ocknęłam i odepchnęłam go od siebie.
-Co ty robisz?!-wrzasnęłam na niego
Chłopak się zaśmiał. Poznałam ten śmiech
-Ty! To ty wrzuciłeś mnie do jeziorka! Kim ty jesteś?
Chłopak przygryzł dolną wargę i tajemniczo powiedział:
-Kiedyś się dowiesz.- po czym odwrócił się na pięcie
-Przynajmniej powiedz jak masz na imię!-krzyknęłam za nim
Jednak on chyba nie usłyszał. Nie dziwie się, bo muzyka grała bardzo głośno. Jednak ja pobiegłam za nim. Chłopak wyszedł z klubu.
-Mógł byś mnie odprowadzić do domu?-zapytałam
Odwrócił się i spojrzał na mnie.
-Nie boisz się wraca do domu z nieznajomym?
-Nie boję się. Uratowałeś mnie.-powiedziałam
-Na pewno?-upewnił się, natomiast ja przytaknęłam głową - Nie wiesz w co się pakujesz. - uśmiechnął się i złapał mnie za rękę. Zaczął mnie prowadzić. Następnie usiadł na motocykl. Zdziwiło mnie to.
-Wsiadasz, czy nie?-zapytał
a więc usiadłam i bardzo mocno się w niego wtuliłam.
Jechał bardzo szybko. Ale nie bałam się. Nie wiem czemu ufałam mu, a przecież go nie znałam.
-Teraz trzymaj się mocno.-powiedział, ścisnęłam go w pasie.
Wiedział co mówi, bo zaczął jechać na jednym kole. Po chwili byliśmy już pod moim domem.
-Nie rozumiem. Skąd ty wszystko o mnie wiesz?-zapytałam
-Jak to wszystko?-zaśmiał się
-No wiesz jak mam na imię, gdzie mieszkam. Pewnie wiesz tez gdzie chodzę do szkoły. Jakich mam znajomych, kiedy mam urodziny...-i tak wymieniałam, aż chłopak przerwał mi pocałunkiem.
-Bądź cierpliwa. Może kiedyś ci to wyjaśnię.-powiedział uśmiechając się słodko. Pomachał mi i odjechał na motorze.

Kochany pamiętniczku:
O co tu chodzi? Nic nie rozumiem. Kim on jest. Nie wiem, ale jest fajny. Na samą myśl o nim uśmiecham się. :) Taki tajemniczy i spontaniczny. Całkowite przeciwieństwo Chrisa.

***

ale namieszałam ;) mam nadzieję, że rozdział się podoba. zapraszam na moje drugie opowiadanie 
http://i-was-young-girl.blogspot.co.uk/
Kamila ;*

czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 8

-Emily!-krzyknęłam wychodząc z domu
Podbiegłam do niej i przytuliłam ją na powitanie.
-Już zdrowa?-zapytała
-Tak, tylko zastanawiam się, czemu nie przyszłaś zobaczyć jak się czuję?-zapytałam podejrzliwie.
-A wiesz... Byłam z Gregiem na grillu.-mówiła śmiejąc się do siebie
-Zazdroszczę ci-cicho oznajmiłam
Po niezręcznej ciszy Emily wyskoczyła ze świetnym pomysłem.
-A może pójdziemy dzisiaj do wesołego miasteczka. Greg mówił, że z Chrisem się wybierają.
-No wiesz, nie chcę się narzucać...
-Dziewczyno, ogarnij się. To może być fajny dzień.-mówiła

10 MINUT PÓŹNIEJ

Dotarłyśmy już do szkoły. Na miejscu czekali już na nas Greg i Chris. Widząc ich uśmiech sam pojawiał mi się na twarzy. Emily podbiegła do Grega i pocałowała go czule. Natomiast ja powoli podeszłam. Ku mojemu zdziwieniu Chris pocałował mnie w policzek. Aż się zarumieniłam, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Po czym Chris złapał mnie za rękę i weszliśmy do szkoły. Wszyscy patrzyli się na nas. Czułam się dziwnie.
-To jak dziewczyny? Idziecie dzisiaj z nami do wesołego miasteczka?-zapytał mnie i Emily Greg.
-No jasne-odpowiedziała Emily i pocałował go w policzek.
-A ty?-zapytał mnie Chris patrząc mi w oczy
-Mogę iść.-odpowiedziałam uśmiechając się
-To super. Wpadniemy po was o 16-powiedział Greg, po czym rozeszliśmy się do klas.

JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ

-Emily dawaj szybciej!-krzyknęłam z dołu schodów.
-Już idę!-odpowiedziała, po czym zeszła na dół.
W końcu wyszłyśmy z jej domu.
-No nareszcie.-powiedzieli chórem chłopcy. Przywitałyśmy się i poszliśmy.  Przez całą drogę trzymałam za rękę Chrisa. Wygłupialiśmy się i śmialiśmy. Po chwili byliśmy już na miejscu.
-To my idziemy kupić bilety.-oznajmił Chris ciągnąc Grega za rękę.
-Ale tu super.-mówiła Emily rozglądając się w koło
-Czy ja wiem? Według mnie tu jest strasznie...
-Nie bój dupy. Będzie dobrze.-powiedziała Emily puszczając mi oczko
-No dziewczyny. Na co idziemy najpierw?-zapytał Greg, pokazując nam bilety
-Hmm, może kolejka górska-zaproponowała Emily.
Zgodziliśmy się z nią i poszliśmy. Po odczekaniu 10 minut, gdy staliśmy w kolejce, wsiedliśmy do wagoników. Emily i Greg usiedli do ostatniego. Natomiast ja z Chrisem do przedostatniego. Podszedł do nas mężczyzna, aby nas zapiąć.
-Tylko proszę zapiąć bardzo mocno-powiedziałam, na co mężczyzna się zaśmiał. Usłyszałam głośne zapalanie maszyny i ruszyliśmy. Na początku jechaliśmy pod górkę, ale potem serce mi stanęło. Muszę stwierdzić, że mino tego, jak się cholernie bałam, to było świetne.
Po kolejce górskiej poszliśmy na samochodziki. Każdy z nas wsiadł do osobnego auta. Niestety kiepski ze mnie kierowca, ale nie aż tak kiepski jak Chris. Chłopak przez cały czas kręcił się w miejscu. Przemieszczał się tylko przez uderzenia innych samochodów. Razem z Emily i Gregiem śmialiśmy się z niego.
Następnie wybraliśmy się do domu strachów. W wagoniku siedziałam razem z Emily. Ale szczerze mówiąc żadna rewelacja. Nic mnie nie przestraszyło.
I tak nam minęło większość wieczoru. Na sam koniec poszliśmy do stoisk z konkursami.
-Proszę 3 rzuty.-powiedział Greg.
Zasady polegały na tym, że piłeczką musiał rozbić szklaną butelkę, która jedzie to ruchomej ladzie. Udało mu się za trzecim razem.
-Którą nagrodę?- zapytał mężczyzna
-Tę Myszkę Micki.-odpowiedział Greg, po czym wręczył ją Emily. To wyglądało tak słodko.
-Ja tez proszę 3 rzuty.-oznajmił Chris, podając mężczyźnie pieniądze.
Niestety, ani razu nie trafił.
-Ale z ciebie dupa wołowa-zaśmiałam się
-A może ty byś trafiła.-droczył się ze mną
-Oczywiście, i to za pierwszym razem.
-OOO, no to udowodnij.-powiedział
Chwyciłam piłeczkę, wycelowałam i TRAFIŁAM !
-Brawo, mało kto trafia za pierwszym razem.-powiedział mężczyzna- Wybierz nagrodę z górnej półki.-dodał
-To proszę tę ogromną Hello Kitty.-powiedziałam, pokazując język Chrisowi.
-Nie wstyd ci?-zapytał się Greg Chrisa
-Oj cicho, wracajmy już-powiedział Chris
Chłopcy odprowadzili nas do domu, bo było już ciemno. Podziękowałam Chrisowi, za dzisiejszy wieczór i pocałowałam go w policzek. Po czym z uśmiechem na twarzy poszłam do domu.

***
cześć. i co sądzicie o tym rozdziale? mam prośbę, jeśli czytacie to komentujcie. napiszcie głupie " :) ", a  taki uśmiech pojawi się na mojej twarzy. ;) Nie no, na serio, nie wiem czy jest sens pisania dalej, jeśli nikt nie czyta.
Druga sprawa. zaczęłam  pisać nowe opowiadanie, na które serdecznie zapraszam http://i-was-young-girl.blogspot.com . opowiada o mojej historii, gdy miałam 12 lat. mam nadzieję, że się spodoba ;)
Kamila :*

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 7

-Mamo, ja muszę iść do szkoły, bo będę miała zaległości.-mówiłam wkurzona
-Dziecko, masz 40stopni gorączki. Nie ma mowy...-mówiła spokojnym głosem
Tupnęłam i poszłam do swojego pokoju. Tak, jestem chora. Przeziębiłam się przez tą wczorajszą kąpiel w jeziorze. A raczej przez tego durnia, który mnie tam wrzucił...
Jaka nuda! Cały dzień siedzę w domu i się nudzę. Mama poszła do pracy, Carly w szkole, a ja siedzę z kubkiem herbaty przed telewizorem. Nieogarnięta, w pidżamie. Nagle ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Nie spodziewałam się dzisiaj gości. Założyłam szlafrok i podeszłam do drzwi. Przybliżyłam oko do judasza i zobaczyłam. Zobaczyłam, że przed drzwiami stoi Chris. Nie wiedziałam co zrobić. W końcu otworzyłam.
-Hej.-powiedziałam nieśmiało
-Cześć!-przywitał mnie radośnie - Nie było ciebie w szkole dzisiaj i wczoraj, więc przyszedłem sprawdzić jak się czujesz.
-Oooo, jaki kochany-pomyślałam
-To miło-powiedziałam-Wejdź.
Chris usiadł na kanapie w salonie.
-Przepraszam, że jestem taka nieogarnięta, ale jestem chora i sam wiesz...
Chłopak uśmiechnął się.
-Ładnie wyglądasz.-na te słowa zarumieniłam się
Nalałam nam herbaty do kubków i usiadłam obok chłopaka.
-A jeśli chodzi o wczoraj, to nie było mnie w szkole, bo zaspałam, a dzisiaj jestem chora...-tłumaczyłam
-A co ci jest dokładnie?-zapytał
-Po prostu wczoraj przemokłam i się przeziębiłam.
Gadałam z Chrisem dosyć długo. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Niespodziewanie Chris zapytał:
-Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
-Nie wiem-odpowiedziałam-Ale nie wyobrażam sobie, aby moje życie było normalne.-zaśmiałam się
-A ty?-zapytałam
-Moi rodzice chcą, abym został agentem nieruchomości, lub prawnikiem.-odpowiedział smutno
-A ty tego chcesz?-zapytałam
-Sam nie wiem czego chcę...
Nagle do domu weszła mama i Carly.
-No pięknie-pomyślałam
-Hej.-powiedziałam
-Dzień dobry.-powiedział Chris wstając z kanapy
-Cześć.-powiedziała mama
-Mamo, to mój kolega ze szkoły Chris.
-To ja może już pójdę.-oznajmił Chris
Odprowadziłam go do drzwi
-Dziękuje,że przyszedłeś.-powiedziałam
-Nie ma za co. A jutro będziesz w szkole?-zapytał
-Raczej, tak-uśmiechnęłam się i chłopak wyszedł.
Poszłam do siebie. Jak zawszę zaczęłam pisać w pamiętniku:

Jejku, jaki on jest słodki. Przyszedł sprawdzić jak się czuję. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie przyszła ani Emily, ani Bella, ani Kim. Takie z nich przyjaciółki ? bixasivyfbyvdb isovn pavkjfd, nie wiem co myśleć, więc idę spać :)

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 6

Gdy spojrzałam w jego czekoladowe oczy, poczułam się, jakby tysiące motyli unosiło mnie w powietrze. Jego malinowe usta przybliżały się ku mojej twarzy. Lewą ręką złapał mnie za policzek, a prawą objął mnie w tali. Nasze usta już prawie się spotkały. Już czułam jego przyspieszony oddech i nagle ...
-Cher, wstawaj!
-Co jest?-zapytałam zaspanym głosem
-Jest godzina 12.30.-mówiła moja mama
-OMG!-szybko zerwałam się z łóżka i pobiegłam zobaczyć na mój plan lekcji. Lekcje kończyły się o 13.20. Stwierdziłam, że nie opłaca się dzisiaj iść do szkoły, zwłaszcza, że za oknem leje deszcz.  Założyłał szlafrok i zeszłam do salonu, siedziała tam moja mama.
-Co się stało?-zapytałam, bo zobaczyłam, że jest jakaś przybita
-Musimy pogadać.-odpowiedziała
Nie miałam pojęcia o czym ma być ta rozmowa. Bałam się.
-Dostałam awans w pracy.-powiedziała
-To świetnie. Nie cieszysz się?
-Cieszę się, ale ostatnio tak mało czasu wam poświęcam. A jeśli przyjmę ten awans, to rzadziej będę w domu.-mówiła-Chcesz żebym przyjęła awans?-zapytała
-No pewnie.
-Ale będziesz musiała częściej opiekować się Carly
-hmmm, będzie ciężko, ale damy radę.-powiedziałam i ją przytuliłam
-Dziękuję, mam tylko ciebie.
Po chwili wstałam i podeszłam do drzwi. Nagle odwróciła się i powiedziałam:
-Mamo, opowiedz mi o tacie...
-Twój ojciec ... yyyy... nie żyje.-powiedziała wywracając oczami
-Ale jak to?
-No normalnie, zginął  w wypadku samochodowym, gdy byłam z tobą w ciąży.
-A czy on...-chciałam zadać pytanie, ale mama mi przerwała
-Daj mi spokój. Nie chcę o tym gadać.-powiedziała i wyszła
Czułam, że ten temat bardzo ją boli. Ale chciałam się dowiedzieć o moim ojcu. Nic o nim nie wiedziałam. Ale dowiem się tylko od mojej matki. Stwierdziłam, że zaczekam, że dam jej czas.
Ubrałam się w szare dresy i białą koszulkę. Włosy związałam w niedbałego koka i wyszłam z domu. Miałam ochotę się przejść. Chociaż strasznie padało. Założyłam kaptur na głowę. W słuchawkach leciała piosenka B.O.B. & Taylor Swith - Both of us. Zamknęłam oczy i cicho śpiewałam refren. Doszłam do parku. Na środku znajdowało się małe oczko wodne. Szłam nadal prosto. Nagle poczułam uderzenie i to, że upadam.
-Aaaałaaa!-krzyknęłam chociaż nic mnie nie bolało.
Przed sobą zobaczyłam stojącego chłopaka. Nie widziałam jego twarzy, bo na głowie miał kaptur. Podał mi rękę. Wstała. Czekałam aż powie przepraszam, jednak on nic nie mówił.
-Co ty sobie myślisz?-zaczęłam po nim jechać-Idę sobie po parku, a ty na mnie wpadasz, przewracasz mnie i nawet mnie nie przeprosisz? Jesteś zwykłym chamem...-nagle chłopak mi przerwał
-Chamem?-zaśmiał się-Pożałujesz tego co powiedziałaś-zdjął kaptur z głowy i uśmiechnął się. Był bardzo przystojny.
-Czy ty mi grozisz? Jakoś ci to nie wychodzi.-powiedziałam wymijając go
Chłopak złapał mnie mocno w tali i podniósł. A dokładniej położył mnie na swoim ramieniu.
-Co ty robisz?!-krzyczałam i biłam go po plecach, lecz on się tylko śmiał. Podbiegł do oczka wodnego.
-O nie! Tylko nie to!-krzyczałam- Przepraszam!
-Za późno.-zaśmiał się i wskoczył do wody razem ze mną.
-Oszalałeś?! Woda jest lodowata!-krzyczałam
-Nazwałaś mnie chamem.-podniósł brwi uśmiechając się.
-Nienawidzę cie!-krzyknęłam i wyszłam z wody.
-Nie gniewaj się, Cher.-krzyknął za mną. Skąd znał moje imię? Szłam do domu. Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Puścił do mnie oczko. Jednak ja mu odpowiedziałam środkowym palcem i pobiegłam w stronę domu. Gdy wbiegłam do domu byłam cała mokra. Moja mama na mnie spojrzała i powiedziała:
-To aż tak mocno pada?
-No, tak jakby.-odpowiedziałam i pobiegłam do łazienki. Całą wannę napełniłam gorącą wodą z bąbelkami. Weszłam do wody i się zagrzałam. Po około 40 minutach wyszłam. Założyłam szlafrok i poszłam do pokoju. Chwyciłam pamiętnik i zaczęłam pisać:

Co to było? Kim jest ten chłopak? Skąd znał moje imię? Chociaż wpadł na mnie, przewrócił mnie i wrzucił mnie do oczka wodnego, gdzie woda sięgała ledwo do mojej szyi, muszę stwierdzić, że jest przystojny. Miał brązowe oczy, równe białe zęby, ciemne włosy, był umięśniony i do tego te dołeczki w policzkach. Po prostu ideał. Przy nim zapomniałam o Chrisie.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 5

Wstałam bardzo wcześnie rano. Była dopiero godzina 4.58. Próbowałam usnąć, ale bez skutku. Wiec zaczęłam się szykować do szkoły. O godzinie 6.40 byłam już gotowa. Powinnam wyjść z domu dopiero za godzinę. Włączyłam laptopa. Weszłam na facebooka. Ale nikt nie była dostępny, z resztą co ja się dziwie? Jest bardzo wcześnie. Strasznie mi się nudziło. Poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie 2 tosty. Nalałam sobie sok pomarańczowy i wróciłam do swojego pokoju. Po zjedzeniu śniadania spojrzałam na zegarek. Była już 7.20. Założyłam baleriny i wyszłam. Było dzisiaj dosyć ciepło. Ubrana byłam w koszulkę na ramiączkach z flagą USA i granatowe rurki. Podeszłam do domu Emily. Zadzwoniłam do drzwi. Nagle dziewczyna wybiegła strasznie szczęśliwa. W ogóle ostatnie jakaś radosna jest. Zapytałam o co chodzi. Powiedziała, że wczoraj była na randce z Gregiem.
-No ale gdzie Cie zabrał?-pytałam
-Do restauracji, przy Big Benie.-odpowiedziała ucieszona
Nagle usłyszałyśmy, że ktoś krzyczy EMILYYYYYYYYYY! Gwałtownie się odwróciłyśmy. To był Greg. Emily do niego podbiegła i zaczęli się całować. Czułam się bardzo niezręcznie.
-Może już chodźmy.-powiedziałam, jednak oni udawali, że nie słyszeli. Więc poszłam sama. Gdy minęłam bramkę szkoły podbiegł do mnie Tom. To ten który się we mnie zakochał.
-Czego chcesz?-zapytałam idąc prosto
-Przywitać się z tobą.-odpowiedział
-Nara.
-Ej, tak się nie mówi do ukochanego-powiedział, po czym pocałował mnie w policzek. Szybko odwróciłam się, by zobaczyć, czy ktoś to widział. Za mną stali tylko Greg i Emily. Dałam Tomowi z liścia w policzek i poszłam dalej. Kilka kroków ode mnie stał Chris. Patrząc na jego pełne, uśmiechnięte usta i czekoladowe oczy wpatrzone we mnie czułam się cudownie. Chłopak wstał i zmierzał w moją stronę. Serce zaczęło bić mi coraz mocnej. Ale nagle posmutniała. Chłopak ominął mnie i podszedł do mojej koleżanki Belli. Pocałował ją. Łzy nalewały mi się do oczu. Szybko pobiegłam do łazienki.
-Cher, stój!-krzyczał EmilyWbiegłam do toalety i zaczęłam ryczeć. Za mną pobiegła Emily.-Co się stało?-zapytała-No bo Chris pocałował Belle.-odpowiedziałam jeszcze bardziej płacząc. Emily mnie przytuliła.-Nie płacz. Nie ma sensu.Po chwili się uspokoiłam. Poprawiłam makijaż i włosy.-Ale powiedz mi, dlaczego ty płakałaś? Przecież wy nie jesteście parą. Byliście tylko raz razem na shake i tyle.-mówiła Emily-Wiesz co? Masz rację. Nie znam go. Po prostu mi się podoba. To zwyczajne zauroczenie.-powiedziałamWzięłam torebkę i wyszłam z łazienki.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Nagle dostałam smsa do Emily:Niech zgadnę, siedzisz w pokoju pod ulubionym kocem, w ręku trzymasz ulubiony kubek w którym jest gorąca herbata lub kakao, w słuchawkach od MP4 lecą samę smutne nuty, od których zbierają ci się łzy w oczach, cały czas myślisz o nim, w ręku ściskasz telefon z nadzieją że w końcu napisze , zadzwoni , a tu nic . W końcu zleci pierwsza łza , serce boli.Odpisałam:
Jak ty mnie dobrze znasz... Nie wiem, dlaczego mi na nim zależy.
Wzięłam pamiętnik i napisałam:

Jeśli nie zależy Ci na jakiejś dziewczynie, to nie rób jej nadziei. Bo ciężko odzyskać zaufanie ... Jutro mu to powiem.

hej. Chciałam was przeprosić, za to, że przez tydzień nic nie pisałam, ale byłam u kuzynki w Holandii. Ale nie wiem dlaczego ja to w ogóle pisze, bo chyba nikt tego opowiadania nie czyta. Trochę mi smutno z tego powodu... ;(
Jak ty mnie dobrze znasz... Nie wiem, dlaczego mi na nim zależy.Wzięłam pamiętnik i napisałam:
Jeśli nie zależy Ci na jakiejś dziewczynie, to nie rób jej nadziei. Bo ciężko odzyskać zaufanie ... Jutro mu to powiem.hej. Chciałam was przeprosić, za to, że przez tydzień nic nie pisałam, ale byłam u kuzynki w Holandii. Ale nie wiem dlaczego ja to w ogóle pisze, bo chyba nikt tego opowiadania nie czyta. Trochę mi smutno z tego powodu... ;(

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 4

Obudziła mnie moja siostra, Carly. Prosiła, abym ją uczesała.
-Carly, ty masz już 6 lat, powinnaś sama zacząć się czesać-powiedziałam
-No wiem, ale ja chcę warkoczyka, ale nie umiem.
Szybko uczesałam jej blond włosy. Wykonałam poranną toaletę. Ubrałam się w jeansy i białą koszulkę z napisem Keep calm and love me. Do tego czarne conversy. Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Wyszłam z domu i poszłam do Emily. Dziewczyna wybiegła ucieszona przed tym jak zapukałam.
-A ci co jest?-zapytałam
-Co mi jest? Greg mi jest...
-Jak to Greg?
-No Greg, zadzwonił i umówił się ze mną.
Z jednej strony się ucieszyłam, ale było mi przykro, że Chris nie zadzwonił. Poszłyśmy do szkoły. Po 15 minutach byłyśmy na miejscu. Gdy tylko weszłyśmy podeszli do nas chłopcy.
-Cześć dziewczyny.-powiedzieli
-Hej-przywitałyśmy się i poszłam do moje szafki. Chris poszedł za mną.
-Co tam?-zapytał
-Jakoś leci, a tam ?-odpowiedziałam nie patrząc mu w oczy
-Spoko, może dałabyś się wyciągnąć dzisiaj na drinka?
-Mam 15 lat, nie piję drinków.-zaśmiałam się
-No nie ważne, na cokolwiek.
-No jasne-odpowiedziałam
-Świetnie, to widzimy się po lekcjach.
Gdy chłopak poszedł podbiegły do mnie Kim i Bella.
-Ty z nim gadałaś?-zapytała się Bella
-Tak, a co?
-Co mówił?-zapytała zaciekawiona Kim
-Coś tam, o ty, że po lekcjach gdzieś idziemy.-udawałam obojętną, ale tak naprawdę czułam się wspaniale.
Dziewczyny zaczęły piszczeć i mi gratulować.

Po lekcjach.

Gdy wyszłam ze szkoły ujrzałam Chrisa opierającego się o murek.
-To pa dziewczyny, życzcie mi szczęścia.-powiedziałam do Belli, Emily i Kim
Podeszłam do chłopaka.
-To gdzie idziemy?-zapytałam
-Może na shake?-zaproponował
-Dobra.-powiedziałam i poszliśmy.
Po chwili byliśmy już w kawiarni, zamówiliśmy shaki i usiedliśmy.
-Dlaczego się przeprowadziłeś?-zapytałam
-Moi rodzice dostali awans i teraz wszyscy mieszkamy tu.
-Opowiedz mi coś o obie -powiedział po niezręcznej ciszy
-A co chcesz wiedzieć?-zapytałam
-Wszystko.
-No więc, mam młodszą siostrę Carly, ma 6 lat. Bardzo lubię śpiewać, chociaż nie umiem. Hmmmmmm, i co by tu jeszcze powiedzieć. Wychowuje mnie tylko mama, nie znam mojego ojca.
-Jak to go nie znasz?-zapytał
-Nie wiem, jakoś nigdy nie gadałam z mamą na ten temat.-powiedziałam -Dobra twoja kolej.
-No to mam starszego brata, on ma 18 lat, a ja 17. Lubimy grać w koszykówkę. Moja mama i tata, projektują domu. I to chyba wszystko-uśmiechnął się
-Ja muszę już lecieć.-powiedziałam
-Odprowadzę cię.
Po drodze do mojego domu cały czas się śmiałam. Niesamowicie szybko znalazłam się po moim domem.
-To pa.-powiedziałam
-Na razie, mała-Chris posłał mi uśmiech
Weszłam do domu. Szybko pobiegłam do mojego pokoju. Wyciągnęłam pamiętnik i zaczęłam pisać:

Czy to była randka? Czy zwykły przyjacielski wypad na shake? Nie wiem, ale było niesamowicie. Chris jest idealny.

Rozdział 3

-Co mam zrobić z tym zegarkiem?-zapytałam
-Jak to co? Dobry pretekst, żeby do nich zagadać.-odpowiedziała Emily
Złapała mnie za rękę i szła w stronę bramki wejściowej.
-Co ty robisz?!-wrzasnęłam
-Musimy oddać, coś co nie należy do nas.
-Ale ty mówisz!-powiedziałam
Przełknęłam ślinę i zadzwoniłam dzwonkiem. Szybko podszedł i otworzył. To był ten jasnowłosy.
-Cześć. To chyba Twoje.-powiedziała Emily pokazując zegarek
Zazdrościłam jej odwagi.
-Chwileczkę-powiedział-Wejdźcie.
Weszłyśmy do środka, zaczekałyśmy w korytarz. Po chwili chłopak przyprowadził tego drugiego. Wtedy nogi miałam jak z waty.
-Chris, te dziewczyny znalazły Twoją zgubę.-powiedział
Podałam mu zegarek, a moja dłoń delikatnie otarła się o jego dłoń.
-Dziękuje bardzo.-uśmiechnął się do mnie
-Jestem Emily, a to jest Cher.-powiedziała Emily
-To Greg, a ja to Chris.-przywitaliśmy się
-To może my już pójdziemy...-powiedziałam i pociągnęłam Emily za rękę.
-A nie chcecie zostać?-zapytał Greg drapiąc się po głowie
-Chcemy!-odpowiedziała bardzo szybko Emily.
Poszłyśmy razem z chłopakami do kuchni.
-Napijesz się czegoś?-zapytał się mnie Chris
-Yyyyyy... Tak.-odpowiedziałam
Chłopak zaśmiał się.
-A powiesz czego się napijesz?
-Powiem.-odpowiedziałam
Teraz wszyscy się śmiali. Ja ich nie rozumiałam.
-Dowcipna-powiedział Greg
-Ja nie jestem dowcipna. To on nie umie składać zdań.-powiedziałam
-No wiesz, nasz amerykański angielski jest trochę inny niż wasz.-powiedział brunet
-A więc jesteście z Ameryki?-zapytała Emily
-Tak.-odpowiedział Chris.
-To może coś obejrzymy?-zaproponował Greg. Zgodziliśmy się. Greg i Emily poszli już do salonu, natomiast ja zostałam w kuchni.
-To co chcesz do picia/_zapytał uśmiechając się Chris.
Odwzajemniłam uśmiech.
-Sok pomarańczowy.-odpowiedziałam
Chłopak nalał mi i sobie. Podał mi szklankę i spojrzał się na mnie.
-Czy ja Cię wcześniej nie widziałem?-zapytał
-A ja wiem?-udawałam-Może w sobotę w kinie?
-A no tak-zaśmiał się
-Idziecie czy nie?-krzyknął Greg z pokoju
Usiadłam na sofie pomiędzy Emily, a Chrisem. Mieli naprawdę ładny dom. Taki nowy. Greg włączył film pt. Szkoła uczuć. Oglądałam go setki razy. Uwielbiałam ten film. Po jakiś półtorej godziny film się skończył.
-Ahhh... Chciałabym poznać kogoś takiego jak Landon.
-To już czas się zbierać.-powiedziałam wstając z kanapy
Razem z Emily poszłyśmy w stronę wyjścia. Nagle Greg złapał Emily za nadgarstek i zapytał:
-Dasz mi swój numer?-Emily bez wahania zapisała swój numer telefonu.
Spojrzałam na Chrisa, uśmiechnął się do mnie. Podszedł i zapytał mnie:
-A ty dasz mi swój numer?
-No jasne.
-Dobra, to pa chłopaki.-powiedziała Emily.
-Do jutra.-powiedziała Greg
Wyszłyśmy. Czułam się wspaniale. Ale jeszcze do mnie nie dotarło, że największe ciacho w szkole ma mój numer telefonu.
-OMG! Ale fajnie!-krzyczała Emily
-Spokojnie.-powieidziałam
-Jak to spokojnie? Przecież on jest taki słodki-rozmarzyła się
-Hahahahaha-zaśmiałam się i ruszyłyśmy przed siebie.
-Emily, ale mamy mały problem.
-Jaki?
-Nie wiemy którędy do domu.
-No to wezwijmy taxi.-zaproponowała


cześć. i co sądzicie? mam taki świetny pomysł, ale musicie poczekać. proszę, komentujcie ;)