środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 6

Gdy spojrzałam w jego czekoladowe oczy, poczułam się, jakby tysiące motyli unosiło mnie w powietrze. Jego malinowe usta przybliżały się ku mojej twarzy. Lewą ręką złapał mnie za policzek, a prawą objął mnie w tali. Nasze usta już prawie się spotkały. Już czułam jego przyspieszony oddech i nagle ...
-Cher, wstawaj!
-Co jest?-zapytałam zaspanym głosem
-Jest godzina 12.30.-mówiła moja mama
-OMG!-szybko zerwałam się z łóżka i pobiegłam zobaczyć na mój plan lekcji. Lekcje kończyły się o 13.20. Stwierdziłam, że nie opłaca się dzisiaj iść do szkoły, zwłaszcza, że za oknem leje deszcz.  Założyłał szlafrok i zeszłam do salonu, siedziała tam moja mama.
-Co się stało?-zapytałam, bo zobaczyłam, że jest jakaś przybita
-Musimy pogadać.-odpowiedziała
Nie miałam pojęcia o czym ma być ta rozmowa. Bałam się.
-Dostałam awans w pracy.-powiedziała
-To świetnie. Nie cieszysz się?
-Cieszę się, ale ostatnio tak mało czasu wam poświęcam. A jeśli przyjmę ten awans, to rzadziej będę w domu.-mówiła-Chcesz żebym przyjęła awans?-zapytała
-No pewnie.
-Ale będziesz musiała częściej opiekować się Carly
-hmmm, będzie ciężko, ale damy radę.-powiedziałam i ją przytuliłam
-Dziękuję, mam tylko ciebie.
Po chwili wstałam i podeszłam do drzwi. Nagle odwróciła się i powiedziałam:
-Mamo, opowiedz mi o tacie...
-Twój ojciec ... yyyy... nie żyje.-powiedziała wywracając oczami
-Ale jak to?
-No normalnie, zginął  w wypadku samochodowym, gdy byłam z tobą w ciąży.
-A czy on...-chciałam zadać pytanie, ale mama mi przerwała
-Daj mi spokój. Nie chcę o tym gadać.-powiedziała i wyszła
Czułam, że ten temat bardzo ją boli. Ale chciałam się dowiedzieć o moim ojcu. Nic o nim nie wiedziałam. Ale dowiem się tylko od mojej matki. Stwierdziłam, że zaczekam, że dam jej czas.
Ubrałam się w szare dresy i białą koszulkę. Włosy związałam w niedbałego koka i wyszłam z domu. Miałam ochotę się przejść. Chociaż strasznie padało. Założyłam kaptur na głowę. W słuchawkach leciała piosenka B.O.B. & Taylor Swith - Both of us. Zamknęłam oczy i cicho śpiewałam refren. Doszłam do parku. Na środku znajdowało się małe oczko wodne. Szłam nadal prosto. Nagle poczułam uderzenie i to, że upadam.
-Aaaałaaa!-krzyknęłam chociaż nic mnie nie bolało.
Przed sobą zobaczyłam stojącego chłopaka. Nie widziałam jego twarzy, bo na głowie miał kaptur. Podał mi rękę. Wstała. Czekałam aż powie przepraszam, jednak on nic nie mówił.
-Co ty sobie myślisz?-zaczęłam po nim jechać-Idę sobie po parku, a ty na mnie wpadasz, przewracasz mnie i nawet mnie nie przeprosisz? Jesteś zwykłym chamem...-nagle chłopak mi przerwał
-Chamem?-zaśmiał się-Pożałujesz tego co powiedziałaś-zdjął kaptur z głowy i uśmiechnął się. Był bardzo przystojny.
-Czy ty mi grozisz? Jakoś ci to nie wychodzi.-powiedziałam wymijając go
Chłopak złapał mnie mocno w tali i podniósł. A dokładniej położył mnie na swoim ramieniu.
-Co ty robisz?!-krzyczałam i biłam go po plecach, lecz on się tylko śmiał. Podbiegł do oczka wodnego.
-O nie! Tylko nie to!-krzyczałam- Przepraszam!
-Za późno.-zaśmiał się i wskoczył do wody razem ze mną.
-Oszalałeś?! Woda jest lodowata!-krzyczałam
-Nazwałaś mnie chamem.-podniósł brwi uśmiechając się.
-Nienawidzę cie!-krzyknęłam i wyszłam z wody.
-Nie gniewaj się, Cher.-krzyknął za mną. Skąd znał moje imię? Szłam do domu. Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Puścił do mnie oczko. Jednak ja mu odpowiedziałam środkowym palcem i pobiegłam w stronę domu. Gdy wbiegłam do domu byłam cała mokra. Moja mama na mnie spojrzała i powiedziała:
-To aż tak mocno pada?
-No, tak jakby.-odpowiedziałam i pobiegłam do łazienki. Całą wannę napełniłam gorącą wodą z bąbelkami. Weszłam do wody i się zagrzałam. Po około 40 minutach wyszłam. Założyłam szlafrok i poszłam do pokoju. Chwyciłam pamiętnik i zaczęłam pisać:

Co to było? Kim jest ten chłopak? Skąd znał moje imię? Chociaż wpadł na mnie, przewrócił mnie i wrzucił mnie do oczka wodnego, gdzie woda sięgała ledwo do mojej szyi, muszę stwierdzić, że jest przystojny. Miał brązowe oczy, równe białe zęby, ciemne włosy, był umięśniony i do tego te dołeczki w policzkach. Po prostu ideał. Przy nim zapomniałam o Chrisie.

1 komentarz: