Mamy pierwszą sobotę w tym roku szkolnym. Pogoda jest fatalna. Strasznie pada deszcz. Ale to normalne w Londynie. Wstałam po godzinie 10. Stwierdziłam, że dzisiaj na pewno nigdzie nie wyjdę, więc nawet się nie przebierałam. Poszłam do kuchni na śniadanie. Przy stole siedziała moja mama i siostra.
-Cześć!-powiedziałam, wzięłam talerz, nasypałam płatek, nalałam mleko i poszłam do salonu. Skakałam po kanałach. Nic fajnego nie leciało, więc oglądałam Disney Channel. Akurat leciał Fineasz i Ferb. Nagle przybiegła do mnie moja młodsza siostra-Carly.
-Oooo... Fineeeeeeasz...-powiedziała rozmarzona.
Poczułam się trochę dziwnie. Ale nie ważne, jadłam dalej. Nagle Carly zaczęła krzyczeć.
-Głupia Izabella! Kradnie mi chłopaka!
-Ej, młoda, ogarnij się.-powiedziałam
Wstałam i poszłam do mojego pokoju. Podeszłam do dużego lustra na szafie. Spojrzałam na siebie z obrzydzeniem. Stwierdziłam, że muszę coś w sobie zmienić. Wzięłam kartkę i zapisałam.
1. Codziennie robię 6 weidera.
2.Koniec z dziecięcymi koszulkami.
3.Koniec grania w simsy.
4.Zaczynam zajmować się siostrą.
5.Jem tylko zdrową żywność.
Pisząc tą listę myślałam o brązowookim przystojniaczku. Wyglądał na starszego ode mnie. Jeśli chcę z nim być, to muszę przestać być taka dziecinna...
PONIEDZIAŁEK.
Właśnie mam lekcję fizyki. Nauczycielka gadała coś o ruchu jednostajnym. Jakoś mnie to nie interesowało. Przez całą lekcję gadałam z Emily o tych dwóch chłopakach. Nagle zadzwonił dzwonek. Wszyscy wyszliśmy. Razem z Emily poszłam na dwór. Nasze gimnazjum było połączone z liceum. Były to dwa budynki, z osobnymi wejściami. Usiadłyśmy na trawie i zaczęłyśmy przyglądać się tym dwóm chłopakom.
-To chyba są bracia-oznajmiła Emily
-Też tak sądzę.-odpowiedziałam
-Ej, a co ty na to, żebyśmy dzisiaj ich śledziły?-zapytała Emily
-Co?! Zwariowałaś?
-No wiesz, po lekcjach możemy pójść i zobaczyć gdzie mieszkają i takie tam-uśmiechnęła się chytrze
-No dobra, ale to nie jest dobry pomysł...
Na szczęście lekcje szybko się skończyły. Razem z Emily czekałyśmy przed szkołą. W końcu nasze ciacha wyszły. Szybko się odwróciłyśmy. Odeszli kilka kroków.
-Dawaj idziemy.-powiedziała Emily
Chłopcy skręcili w dosyć mała uliczkę. A my nadal szłyśmy za nimi. Ukrywałyśmy się za samochodami. Nie znałam tej dzielnicy Londynu. Nagle zobaczyłam, że na chodniku leżał zegarek. Szybko podniosłam go.
-Głupku, chodź tu!-krzyknęła szepcząc Emily
Szybko się schowałam, a chłopcy się odwrócili. Miałam nadzieję, że mnie nie zauważyli. Nagle weszli do jednego z domków. Był bardzo ładny. Miał kolor żółty.
-No to już wiemy-powiedziałam przygryzając dolną wargę.
świetnie piszesz ! bardzo fajnie czyta się Twoje opowiadanie , oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńEj czy tylko mi się wydaje że jest to podobne do filmu "angus, stringi i przytulanki"? :D
OdpowiedzUsuń